Heroizm trwania córek św. Klary w Przasnyszu.

 

          Duch franciszkański panował w Przasnyszu od XVI wieku. Obok bernardynów istniał tam klasztor bernardynek. Nastąpił okres zaborów, a wraz z nim kasaty zakonów. Klasztor bernardynów został zlikwidowany przez władze carskie po powstaniu styczniowym, natomiast klasztor bernardynek skazany na wymarcie, tzn. nie można było przyjmować kandydatek.
          Nowe życie dały klasztorowi w Przasnyszu felicjanki, nowa franciszkańska gałąź utworzona w Warszawie jako pierwsza z kilkunastu kongregacji zakonnych, której prekursorem był bł. Honorat Koźmiński. Nazwa "felicjanki" pochodzi od św. Feliksa z Cantalice, kapucyna.

          Po kasacie zgromadzenia felicjanek część klauzurowa została przez władze carskie przeniesiona do klasztoru bernardynek w Łowiczu.
          W 1870r. siostry felicjanki: Karolina Łastowiecka i Bronisława Łempicka, znajdujące się w klasztorze w Łowiczu, zwróciły się do cara Aleksandra II z błaganiem, aby pozwolono im przenieść się do klasztoru w Czerniakowie k.Warszawy lub do innego klasztoru w Królestwie Polskim. Motywacją tegoż pisma było to, że felicjanki mają zupełnie inną regułę niż mieszkające w Łowiczu bernardynki. To "wsiepoddanniejsze" proszenie felicjanek z Łowicza sekretarz stanu Nabokow przesłał w grudniu 1870 r. do namiestnika Królestwa Polskiego - Fiodora Berga. Hrabia Berg po zbadaniu sprawy zaproponował, aby z Przasnysza, gdzie znajdowały się wtedy bernardynki (11 sióstr i 2 nowicjuszki), 3 zakonnice przenieść do klasztoru w Wieluniu, pozostałe siostry przenieść do Łowicza, a 15 felicjanek z Łowicza przenieść do zwolnionego w ten sposób klasztoru w Przasnyszu.

          7 maja 1871r. car wyraził zgodę na propozycję Berga. Urzędnicy zaznaczyli, że siostry nie mają prawa przyjmować nowicjuszek. Felicjanki znalazły się w typowym, otoczonym murem klasztorze, gdzie uczestnicząc we Mszy świętej, słyszały tylko kapłana, a Komunię św. przyjmowały przez zakratowane okienko. Zachowywały konstytucje opracowane przez Ojca Honorata Koźmińskiego, oparte na Regule św. Klary z 1253r.

          Nie wiemy, jak przeżyły w Przasnyszu do początku XX wieku. Faktem jest, że w 1903 r., kiedy w klasztorze pozostało tylko 7 sióstr (pozostałe zmarły), klasztorowi groziła likwidacja. Żyjące siostry miały być przeniesione do klasztoru dominikanek w Świętej Annie k.Przyrowa, a o losie klasztornego kościoła miał zadecydować biskup Płocki Jerzy Edward Szembek. Tak postanowił gubernator. Wtedy to, i siostry, i biskup zaczęli błagać cara o łaskę, by pozwolono im pozostać w przasnyskim klasztorze.

          Petersburscy urzędnicy carskiej kancelarii i ministerstwa spraw wewnętrznych utrudniali bieg sprawy, ale w końcu podjęta w 1903 r. decyzja cara uratowała felicjanki od wygnania. Nadal realne było widmo wymarcia klasztoru, ponieważ w dalszym ciągu nie można było przyjmować kandydatek. Kilka lat później do petersburskich urzędów dotarł list opatki z Przasnysza - s. M. Izabelli Lebenstein z 17 lutego 1907 r., która prosiła, aby siostry mogły przyjąć kilka panien. Ich prośby o pozwolenie na wstąpienie do klasztoru, kierowane do właściwych gubernatorów, były bowiem odrzucane.

          1 marca 1907r. minister spraw wewnętrznych Stołypin wyraził zgodę na to, aby do przasnyskiego klasztoru mogły wstąpić 4 nowicjuszki.
          Jednakże istnienie klasztoru było nadal zagrożone, dlatego m. Izabella Lebenstein 3 stycznia 1910 r. znowu prosi o łaskę, tym razem u cesarzowej Marii, aby zechciała powiedzieć carowi o prośbie przasnyskich felicjanek, by nie likwidowano klasztoru. Sprawa trafiła znowu do ministerstwa spraw wewnętrznych, które odpowiedziało, że właściwy projekt ustawy skierowało do Dumy Państwowej.

          Jak widać, los polskich klarysek kapucynek "wisiał na włosku", i ich istnienie zależało od carskich decyzji, którymi jednak kierował Bóg i Jego Opatrzność.

 

siostra klaryska kapucynka